piątek, 17 lipca 2015

Dom

Adam wyszedł od razu z teatru , z nikim nawet się nie żegnając. Szedł szybkim krokiem w stronę domu. Starał się uspokoić , ale zachowanie Sauliego doprowadzało go do szału. Wziął głęboki oddech i skręcił w boczną uliczkę prowadzącą do jego domu. Po chwili już znajdował się przed kolorowym , oświeconym późno popołudniowym słońcem ogrodem. Pełen był on różnych kwiatów , drzew które o tej porze roku zachwycały liśćmi o odcieniach czerwieni , pomarańczu i brązu. Adam wszedł na plac. Szedł w stronę domu po kamiennej ścieżeczce. Po chwili wszedł do mieszkania. Zdjął buty , kurtkę powiesił na wieszaku , a torbę położył na podłodze, Przeciągnął się zmęczony i udał się do kuchni , gdzie czytając książkę siedziała jego mama Leila. Była ona dla Adama ideałem kobiety , jego boginią. Jej długie , czarne włosy , piękny uśmiech , delikatny głos były dla niego ukojeniem. Była jedyną kobietą , którą szczerze kochał. Adam uśmiechnął się lekko. W tym momencie kobieta oderwała się od lektury i spojrzała na swego syna, - Jak było na próbie synku ? - spytała czule odkładając na bok książkę. Adam westchnął i podszedł do szafki. Wyciągnął z niej kubek. - Nawet nie pytaj.. musimy znaleźć nowego gitarzystę. - odpowiedział podchodząc do stołu. Usiadł niedaleko mamy , po czym nalał sobie herbaty do kubka. upił jej łyk i spojrzał na mamę - Nie przejmuj się Adaś , na pewno sobie jakoś poradzicie. - odpowiedziała z uśmiechem starając się pocieszyć Adama. Wiedziała , że jej syn na pewno poradzi sobie z tą sytuacją. Zawsze potrafił znaleźć wyjście z trudnej sytuacji , nawet jako małe dziecko, Adam odwzajemnił uśmiech - Dziękuje za to  , że tak myślisz - odparł popijając herbatę. Leila zagarnęła przeszkadzający jej kosmyk włosów za ucho - Tata wpadł na pomysł , aby zabrać wszystkich nad zalew na 3 dni - rzekła przyglądając się synowi. Ten zdziwiony spojrzał na nią - Nie jest to zły pomysł , ale moja obecność zależy od tego czy będę miał próby , czy nie. Więc kiedy miało by się to zacząć ? - spytał zaintrygowany. Taaak , jego tata miał szalone pomysły , ale to dzięki temu jego mama się w nim zakochała. Eber lubił rodzinne wypady na łono natury. Adam mógł śmiało przyznać , że miał najlepszych rodziców na świecie. - Jutro. Więc idź się pakuj , bo wiem że nie masz jutro próby - odpowiedziała z uśmiechem. Adam ze zdziwienia otworzył usta - O..Okej - odpowiedział po czym wstał i podszedł do  mamy. Objął ją i ucałował w policzek - Kocham ciem - rzekł i poszedł do swojego pokoju. Spod łóżka wyjął walizkę i zaczął wkładać do niej ubrania. Jeansy , bluza , znowu jeansy , 3 koszule , kurtka , bielizna , kosmetyczka , ładowarka od telefonu , słuchawki i cała masa różnych drobiazgów. Zamknął walizkę i postawił ją w kącie pokoju, Poszedł do łazienki. Rozebrał się i wszedł pod prysznic. Odkręcił gorącą wodę. - Ooooch , jak miiiiłooo.. - mruknął zadowolony. Zaczął się myć , a po 40 minutach już leżał na łóżku w piżamie z laptopem na kolanach. Przeglądał jakieś strony , wypisywał do znajomych czy znają kogoś kto był by chętny na posadę gitarzysty w ich teatrze. Na daremno. Wszyscy albo mają już pracę , albo nie są zainteresowani. Mówi się trudno , na pewno kogoś się znajdzie, Po dłuższym czasie Adam zrobił się senny. Wyłączył i odstawił laptopa na szafkę obok. Przeciągnął się leniwie i nakrył kołdrą. Wyłączył lampkę i zaczął patrzeć na piękne niebo pełne gwiazd. Uwielbiał to robić. Uważał że gwiazdy to dobre duchy opiekujące się ludźmi. W takim razie , gdzie jest mój dobry duch ? Przeszło mu przez myśli. Fakt , ostatnimi czasy jego życie zaczęło się sypać. Zdradził go chłopak. Źle to zniósł , kochał Sauliego. Ale po zdradzie , wszystkie uczucia żywione do blondyna zamieniły się w nienawiść i obrzydzenie. Spotykał się z nim tylko tyle ile musiał. Nie patrzył na niego , nawet nie dotykał - chociaż palcem w ramię. Ale pięścią w twarz to chętnie by go dotknął. Tylko bardzo mocno. Adam myślał o tym tak długo , aż zasnął. Na zegarku widniała 00:28.